Strona Główna
tłumaczenie piosenek Sugar Sugar
Tłumacz angielski Łódź 2007
Tłumacz internetowy jęz angielskiego
tłumacz internetowy posko-angielski
tłumacz języka ang.translator
Tłumacz języka francuskiego PWN
Tłumacz języka polsko francuskiego
Tłumacz języka rosyjskiego online
Tłumacz języka szwedzkiego Katowice
tłumacz kabinowy języka czeskiego
gg emotki online
Getting paid online
get Online Business
Giełda drewna online
W-WA tłumacz przysięgły - język SZWEDZKI poszukiwany
Gramatyka angielski Zaimki
tłumaczenie dokumentów
Redhill - lekcje jezyka angielskiego

Wyświetlono posty wyszukane dla frazy: tłumacz włosko polski





Temat: Kursy jezyka wloskiego !!!!
Malenstwo, mam nadzieje,ze moje uwagi przydadza Ci sie. W Polsce zaczynalam
nauke od "Mowimy po wlosku" / Alina Kreisberg, Silvano de Fanti, Wiedza
Powszechna /. Jest to kurs dla poczatkujacych, z kasetami. Prawde mowiac, nigdy
go nie skonczylam, ale moim zdaniem jest dobry. Nie planowalam wyjazdu do
Wloch, a potem nagle okazalo sie, ze podrecznik nie byl mi niezbedny / bede
nieskromna, ale mam zdolnosci jezykowe /. Potem, bedac juz na wakacjach w
Polsce, kupilam "Jezyk wloski dla Polakow" / Daniela Zawadzka, PWN /. Nie ma
kaset, ale jest bardzo dobry / ciekawe teksty, tlumaczenia na polski calych
tekstow, klucz do cwiczen, bogaty komentarz gramatyczny /. Towarzyszy im kaseta
z tekstami, choc zupelnie jej nie pamietam. W sumie jest tego 5 ksiazek /
pierwsza czesc 3, druga 2 /. Teraz podrecznikow jest o wiele wiecej / wiem o
tym z zapowiedzi biuletynie "Polonia Wloska" /. Nie wiem jednak, co z nich
mozna byloby polecic. Goraco polecam natomiast konwersacje z osoba narodowosci
wloskiej. Moze byc nawet taka, ktora przebywala dlugo we Wloszech i zna jezyk
na 95%. Niestety, znam osoby, ktore sa tu od 10 lat i mowia tak, jak 9 lat
temu, czyli prawie wcale. 2 godziny w tygodniu powinny wystarczyc; glownie
dlatego, ze jest to bardzo mobilizujace. W sumie kosztuje mniej niz kurs, a
daje duzo wiecej. Do tego, jak juz pisalam, Tv wloska / wystarczy sluchac,
nawet telenoweli /, radio, troche plyt z piosenkami / po pewnym czasie
zaczniesz wszytko rozumiec /, o Internecie nie wspomne / kopalnia /. Po prostu
w domu musisz sobie stworzyc male Wlochy. Zagladam czesto na polskie strony
poswiecone jezykowi angielskiemu, ale z wloskim to chyba jednak nie ma nic. Na
koniec dwie rady. Po pierwsze, na poczatku trzeba sie nauczyc podstaw
gramatyki. Moim zdaniem, jest nawet wazniejsza niz fonetyka. Po drugie, nie
nalezy sie zniechecac faktem, ze jezyk wloski jest coraz trudniejszy w miare,
jak sie go uczymy. Dokladnie odwrotnie niz polski. Po miesiacu albo dwoch mozna
juz mowic, pisac listy. Z uwagi na fakt, ze wielu Wlochow zatrzymuje sie na
poziomie podstawowym, obcokrajowcom jest o wiele latwiej. Powodzenia!





Temat: Kardynale Franciszku Macharski - dlaczego.......
ewo, wara od Macharskiego
w
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,2645010.html
czytamy:
"W piątek w "Osservatore Romano" i innych gazetach zauważyliśmy różnice między
polskim tekstem testamentu a włoskim tłumaczeniem. Brak jednego zdania "o
miejscu niech zdecyduje Kolegium Kardynalskie i Rodacy".

- Rzeczywiście to dziwne przeoczenie, zważywszy na wagę tego zdania. Po
pierwsze, oczekując na testament, najbardziej oczekiwano właśnie na ewentualny
zapis, w którym Papież deklarowałby wolę bycia pochowanym w Rzymie lub w
Krakowie. I właśnie w tym miejscu zostaje popełniony błąd w tłumaczeniu.

Po drugie, bardzo dziwną rzeczą jest, że tłumaczenie tekstu trwało tak długo -
trudno uwierzyć, żeby po przeszło 26 latach pontyfikatu polskiego Papieża w
Watykanie zabrakło polskich tłumaczy! Kilka stron tekstu - jak długo może trwać
tłumaczenie, dwie godziny, chyba nie dłużej.

Dodatkową zagadką jest to, że przedtem, ogłaszając miejsce pochówku, rzecznik
Watykanu Joaquin Navarro-Valls powiedział: w testamencie nie ma żadnej wzmianki
o woli Papieża, gdzie ma być Jego grób. Czy może to być wynikiem celowego
działania, manipulacji?

- Nie wiem. Mogę tylko powiedzieć, że wygląda to bardzo dziwnie."

zaś w testamencie samego Papieża:
"5.III.1982.

Ps. W związku z ostatnim zdaniem testamentu z 6.III.1979 (: O miejscu m.inn.
pogrzebu) «niech zdecyduje Kolegium Kardynalskie i Rodacy » - wyjaśniam, że mam
na myśli Metropolitę Krakowskiego lub Radę Główną Episkopatu Polski - Kolegium
Kardynalskie zaś proszę, aby ewentualnym prośbom w miarę możności uczynili
zadość.

1.III.1985 (w czasie rekolekcji):

Jeszcze - co do zwrotu «Kolegium Kardynalskie i Rodacy » : «Kolegium
Kardynalskie » nie ma żadnego obowiązku pytać w tej sprawie «Rodaków » , może
jednak to uczynić, jeśli z jakichś powodów uzna za stosowne.

JPII"

Kardynałowie więc nie musieli pytać nikogo o zgodę. Pewne jest jedno: Papież
chciał pojednania. Twoje słowa zaś do tego nie nawołują. Raczej staraj się
podążać za jego nauką, niż rozdzierać szaty nad tym, gdzie spoczęło jego ciało.
Tymczasem, zachowujesz się jak przekupka na targowisku.






Temat: Testament papieza
Marco Politi o testamencie...
Ciekaw jestem Waszego zdania... Wątek "Testament papieża" zdawałoby się
incydentalny, zaczyna żyć własnym życiem, par excellence pozagrobowym. Gdyby
nie dni refleksji i zadumy pewnie już byśmy to na tym forum odkryli...
Marco Politi przypomina co mówił Navarro Valls, że w testamencie NIE MA MOWY o
miejscu pochówku... Skoro się okazało, że i "Osservatore Romano" robi taką
pomyłkę i nie drukuje tego zdania o pochówku... to ja się już przychylam do
teorii spiskowej dziejów... Już w zasadzie jestem pewien, że Papież tego nie
napisał tak jak nam to przedstawiono, bo to się kupy nie trzyma, a to pisał
góral, a górale bzdur nie pisują i w co drugim wpisie zdania nie zmieniają...

Fragment wywiadu z Marco Politim:

-W piątek w "Osservatore Romano" i innych gazetach zauważyliśmy różnice między
polskim tekstem testamentu a włoskim tłumaczeniem. Brak jednego zdania "o
miejscu niech zdecyduje Kolegium Kardynalskie i Rodacy".

Marco Politi: Rzeczywiście to dziwne przeoczenie, zważywszy na wagę tego
zdania. Po pierwsze, oczekując na testament, najbardziej oczekiwano właśnie na
ewentualny zapis, w którym Papież deklarowałby wolę bycia pochowanym w Rzymie
lub w Krakowie. I właśnie w tym miejscu zostaje popełniony błąd w tłumaczeniu.

Po drugie, bardzo dziwną rzeczą jest, że tłumaczenie tekstu trwało tak długo -
trudno uwierzyć, żeby po przeszło 26 latach pontyfikatu polskiego Papieża w
Watykanie zabrakło polskich tłumaczy! Kilka stron tekstu - jak długo może trwać
tłumaczenie, dwie godziny, chyba nie dłużej.

-Dodatkową zagadką jest to, że przedtem, ogłaszając miejsce pochówku, rzecznik
Watykanu Joaquin Navarro-Valls powiedział: w testamencie nie ma żadnej wzmianki
o woli Papieża, gdzie ma być Jego grób. Czy może to być wynikiem celowego
działania, manipulacji?

Marco Politi: - Nie wiem. Mogę tylko powiedzieć, że wygląda to bardzo dziwnie.

Całość:
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,2645010.html
Ciekaw jestem czy ktokolwiek z dziennikarzy widział testament w oryginale...
czy też okaże się że... oryginał tekstu... leży w Watykańskich katakumbach...
Pewnie jednak sprawa przycichnie i nikt do niej już nie będzie wracał...
wszystko zostanie między arb. Macharskim, bp. Dziwiszem a Ratzingerem jak
przypuszczam...




Temat: ile czasu po ślubie otrzymam obywatelstwo?
Witam serdecznie i dziękuję za odpowiedź;)

Zacznę od tej "smutnej" historii... Przykro mi z powodu Twojej znajomej, ale
zgadzam się całkowicie z Tobą, że tak zazwyczaj się kończy żywot żony
niepracującej:)Pochodzę z rodziny, w której wszystkie kobiety pracują i mają co
najmniej wykształcenie wyższe podyplomowe, więc nie wyobrażam sobie siedzenia w
domu (sama bym się ze sobą zanudziła na śmierć:) jestem jedynaczką, a my
jedynacy szukamy desperacko kontaktu z ludźmi:PPP

Co do naszych spraw, to został mi jeszcze rok studiów w Genui (dokończę
dojeżdżając), a za ok. miesiąc zacznę zadomawiać się we Francji i poświęcę ten
rok na ukończenie studiów(nie mogę stracić stypendium)+naukę francuskiego do
poziomu quasi-perfect:), nawet po 4-5 godzin dziennie:P

Co do ślubu... mój narzeczony (29lat) naciskał żeby odbył się wcześniej, ale to
ja odrzuciłam ten pomysł. Pewnie zaraz pomyślisz - nierozsądna idiotka, ale dla
mnie to naprawdę ważne wydarzenie i nie chciałam go załatwiać "po cichu na
szybcika":(

Jean zdał agregation nie capes,co daje mu lepszą pozycję+jest tłumaczem włosko-
francuskim. Ja też tłumaczę oczywiście włosko-polskie teksty i mam swoje
stypendium,więc finansowe żyjemy w miarę, plus na szczęście zawsze możemy
liczyć na pomoc naszych rodzin (możemy, ale nie chcemy:))

Konkludując, nie wyobrażam sobie życia bez pracy i w wielku 26 lat (za rok)
chciałabym koniecznie zacząć coś w tej F. robić, jestem osobą elastyczną i
umiem się dostosować, jeśli nie społeczne centra to uczenie polskiego, albo
jedno i drugie jednocześnie, albo tłumaczenia, albo kto wie co. Jeśli nie
wyjdzie - przeniesiemy się do Polski, choć z listą giertychowskich lektur to
człowiekowi się odechciewa uczenia, ale zawsze są prywatne szkoły włoskiego:PPP

pozdrawiam serdecznie, jak będziesz miała chwilkę wrzuć mi proszę na priva
swojego maila no i opowiedz trochę o sobie ( o Was) :PPPP



Temat: Tłumaczenia z albańskiego
eh...
Ja jestem samoukiem, czego polskie księgarnie wcale mi nie
ułatwiają.Nie kończyłam albanistyki.Nie potrafię swobodnie mówić po
albańsku,uczę się nadal sama.Życie mnie uczy...
Na początku mojego związku szukałam ,pytałam, obleciałam wszystkie
ksiegarnie w mieście i nic nie znalazłam... poszłam do biblioteki
Uniwersytetu Wrocławskiego a tam W O W! znalazłam w końcu coś po
albańsku- minirozmówki-do wypozyczenia jedynie na miejscu, 2 godziny
przepisywania romantycznych tekstów w stylu : "chcę zatankować do
pełna" "gdzie jest hotel?" a potem minisłowniczek w sam raz dla
zakochanej dziewczyny: chleb, mleko, szafa,krzesło itd.

Obecnie w 2007 wydano słownik polsko-albański (autor:Arqile Teta).
Nie ma w nim niestety części albańsko-polskiej (więc tłumaczenie
albańskich tekstów odpada lub jest utrudnione - trza się samemu
wszystkiego domyślać i szukać potem potwierdzenia swoich podejrzeń w
spisie polskich słów).To jest bardzo męczące,zniechecające,irytujące
ale w sam raz dla takiej upartej zawziętej bestii jak ja

Mi w nauce pomagają częste rozmowy ze szwagierkami i teściami,którzy
są w Albanii. Widujemy się na SKYPE. Jeśli czegoś nie rozumiem piszą
mi to słówko w okienku rozmowy pisanej SKYPE,potem moge je wkleić w
słownik angielsko-albański online i tak metodą małych kroczków
zaczynam cos kumać.Pomagam sobie również tym angielsko-albanskim
słownikiem online.Pomagam sobie także włosko-albańskim słownikiem
kupionym we Włoszech. No a najbardziej w nauce albańskiego to pomaga
i mi i całej mojej polskiej rodzinie moje dziecko jak woła do
każdego: "ulu!" poklepując fotel

jeśli ktoś coś znajdzie,jakiś podręcznik do kupienia w księgarni
(ale nie tylko w Toruniu,na albanistyce lub do zobaczenia jedynie w
bibliotece) to proszę podzielcie się tu z resztą umęczonych
zniechęconych uczących się na własną rekę j.albańskiego.



Temat: Św.Mikołaj z Pocianem skarpety zapełniają:)))
Lalisiu mysle, ze skoro Twoja mama chciala jakies kosmetyki to Ty pewnie sie
orientujesz co lubi czy balsamy, kremy, perfumy, a moze jakies odzywki do
wlosow? Skoro jest tylu chetnych na skladkowy prezent to moze rozejrzyj sie w
okolicy po zakladach kosmetycznych - moze mozna wykupic jakies bony na dana
kwote a mama za to wybierze sobie sama konkretne zabiegi kosmetyczne, nie wiem
czy w Twojej okolicy to mozliwe, natomiast w Wawie jak najbardziej mozna taki
pakiet kupic
Moze jakis ciuszek? Ladna bluzke, apaszke, moze jakies fajne nakrycie glowy?
Albo torebka? ))
Zycze Ci udanych zakupow!!!

Ja slecze troche nad angielskim - musze sie bardzo pilnowac, bo normalnie
tlumaczenie z polskiego na wloski tak mi naturalnie przychodzi, ze jak sie nie
kontroluje to polowe zdania pisze po angielsku, a druga po wlosku ))))) Mam
nadzieje, ze jak z wloskim sie bardziej oswoje i zaczne myslec w tym jezyku i
mam nadzieje uzywac ang. w pracy wszystko sie w mojej mozgownicy dotrze...

Co do Wigilii to zaprosili nas znajomi. Szkoda mi takie polskiej, tradycyjen
wieczerzy (mimo, ze tak naprawde niewiele potraw wigilijnych mi smakuje), no,
ale coz wielu produktow kluczowych nie mam i w tym roku nie porywam sie na
polska Wigilie. Mam nadzieje, ze w przyszlym roku uda nam sie wyjechac na Swieta
do PL!!!

Fantaisie ja nawet to jedno zdjecie Magdy i Misi chetnie obejrze

Jutko co do prezentow to ja chyba tylko meza obkupie - no, moze jeszcze znajomym
cos pod choinke kupimy Moze dyskretnie rozejrzyj sie czego brakuje rodzince
lub wypytaj co chcieliby dostac? Ja zawsze robie tak z siostra ) Ona
zazwyczaj mowi jakiego rodzaju rzczy jej by sie przydaly i ja wybieram cos z
tego Czasem dokupuje jeszcze jakis drobiazg, by prezent byl wieksza
niespodzianka




Temat: Usunąć Tajstera - cel nadrzędny
rada jest na przegranej pozycji
jaką ma pomoc prawną ?
Majchrowkski , czyli także Tajster , który realizuje polecenia
Majchrowskiego i jest jego tarczą bo zbiera cięgi a Majchrowski jest
teoretycznie i do czasu czysty , korzysta z pomocy prawnej całego
urzędu i profesorów UJ
Sejm uchwala ustawy ale to profesorowie uniwersytetu piszą kometarze
do ustaw czyli tłumaczą z polskiego na polskie co autor chciał
powiedzieć przez to co powiedział
a to przecie koledzy z uczelni
jeszcze żaden prezydent nie powołał pełnomocnika do spraw prawnych w
randze profesora
widocznie do tej pory ,żadnemu prezydentowi profesorowie prawa nie
byli potrzebni
wystarczyłu im obowiązujace powszechnie przepisy
tak jak i nam
a z czyjej pomocy prawnej korzysta Rada Miasta Krakowa lub radni ?
sami kombinują jak uwalić Tajstera
i nic nie mogą zdziałać
wydaje mi się ,że Majchrowski kpi sobie kolejne lata z radnych
wykazując ich niemoc z racji niemożności znalezienia zarzutów na
Tajstera czyli także na niego
może to wina radnych PO , którzy mówią Majchrowski tak Tajster nie i
przez to popełniają błąd bo już dawno powinni się zorientować ,że
oni dwaj to ten sam przeciwnik
chyba ,że chodzi o to aby gonić króliczka , ale nie złapać go , jak
to śpiewali Skaldowie
kto to wie
wiadomym natomiast jest i to jest pewne ,że PIS zrobi wszystko ,aby
jednych i drugich wsadzić do pierdla
mafię włoską załatwił Mussolini
nie demokratycznymi metodami tylko wykorzystując dyktaturę
mafia uciekła do USA gdzie demokracja dała jej ochronę i możliwości
rozwoju
ej , cosik mi się zdaje ,ze tak samo się u nos staje
ej , cosik mi się zdaje ,ze wpier.... łon dostanie
i tak trzeba
nie sądy nie uchwały tylko wpier...ć trzeba to zaraz się porządek
zrobi
nie mają szans , chyba ,że zlecą ekspertyzy poza Krakowem
Warszawa , New York ,



Temat: Stowarzyszenie "Nostra Polonia"
Stowarzyszenie "Nostra Polonia"
Stowarzyszenie “ Nostra Polonia” www.nostrapolonia.org jako organizacja
pozarządowa cechuje się niezwykłą elastycznością świadcząc różnorodne usługi
adresowanie zarówno do Polaków jak i Włochów.

Usługi oferowane dla obywateli Włoch:
- pomoc w kontaktach z instytucjami polskimi – publicznymi i prywatnymi;
- pomoc w kontaktach z instytucjami włoskimi – publicznymi i prywatnymi;
- usługi informacyjne drogą telefoniczną i emailową;
- redagowanie czasopisma elektornicznego o Polsce w języku włoskim ( Polonia
Affari) i broszur informacyjnych;
- działalność informacyjna na temat Unii Europejskiej i funduszy
strukturalnych w Polsce;
- usługi językowe i tłumaczenia;
- organizacja imprez kulturalnych;
- kursy języka i kultury polskiej.

Usługi ofeorwane dla obywateli polskich:
- pomoc w kontaktach z instytucjami włoskimi w Polsce – publicznymi i prywatnymi;
- informacje na temat możliwości wyjazdów do Włoch i w celach naukowych i
zarobkowych;
- usługi informacyjne drogą telefoniczną i emailową;
- wydawnie broszur informacyjnych;
- działalność informacyjna na temat Unii Europejskiej i funduszy
strukturalnych w Polsce;
- usługi językowe i tłumaczenia;
- organizacja imprez kulturalnych;
- kursy języka i kultury i kuchni włoskiej.

Usługi ofeorwane dla firm włoskich:
- aktualne informacje na temat sytuacji ekonomicznej, politycznej i
obowiązującego prawa w Polsce poprzez redagowanie czasopisma elektornicznego
“Polonia Affari”;
- działalność informacyjna na temat prowadzenia działalności gospodarczej i
możliwości inwestycji w Polsce;
- możliwość umieszczenia ogłoszeń dam pracę na stronie internetowej
Stowarzyszenia;
- usługi językowe i tłumaczenia;
- pomoc w zdobyciu partnerów w Polsce;
- pomoc w organizacji misji gospodarczych w Polsce;
- działalność promocyjna.

Usługi oferowane dla firm polskich:
- usługi językowe i tłumaczenia;
- działalność informacyjna na temat prowadzenia działalności gospodarczej i
możliwości inwestycji we Włoszech;
- możliwość umieszczenia ogłoszeń dam pracę na stronie internetowej
Stowarzyszenia;
- informacje na temat Włoch

Usługi ofeorwane dla instytucji rządowych i samorządowych:
- pomoc w znalezieniu partnerów do współpracy i projektów bliźniaczych;
- prowadzenie kontaktów z instytucjami rządowymi i samorządowymi w Polsce;
- pomoc w organizacji misji gospodarczych w Polsce;
- promocja turystyki w Polsce;
- usługi językowe i tłumaczeniowe.

Kontakt: gosiadenkiewicz@wp.pl




Temat: Konkurs na tlumaczy jez. niemieckiego
stytystki
"Tekst polski byli w stanie zrozumiec tylko polscy native speakerzy":

tu sie niestety mylisz. Wsrod niemcow sa tez egzoci, ktorzy swietnie znaja
polski, bo maja od kilkunastu lat polskiego malzonka. Jedna z dziewczym ktora
przeszla przez niemiecki konkurs z 2004 roku, to austriaczka, ktora przez kilka
lat wykladala na UJ, miala meza polaka i mowi autentycznie BEZ ZADNEGO AKECENTU
po polksku. I to ona wlasnie po egzaminie jak rzucila mi swoimi tlumaczyenia
polskich sformulowan, to mi szczeka opadla i od razu spisalem ten egzamin na
straty, bo wiedzialem, ze tacy niemieccy native speakerzy jak ona sobie z nim o
wiele lepiej poradza.
Ten konkurs nie jest skierowany tylko do polsko-jezyczynych. Dwujezycznych
wegrow-niemcow, litwinow-niemcow itd jest w niemczech PELNO. Ich moze na
codzien nie widac, ale tak jest.
A co do przecietnych wynikow pamietaj, ze nowi zdawali preeelekcje w jez. obcym
> -
> do tej pory starzy zdawali testy preselekcyjne zawsze w swoich jezykach.
> Zobaczymy jak sobie poradza z werbalami i numerycznymi w marcu:) Juz widze
> super wyniki wsrod Francuzow czy Anglikow:)
> Uwazam, ze nowi sa o niebo lepsi os starych. Testy dla starych byly
dziecinnie
> proste. Porownaj sobie tasty z 1998 z testami z 2003r. lub 2005 r.

Nie porownuj jablek z gruszkami: mowimy o konkursie dla tlumaczy a nie o
konkursie administracyjnym. Na konkursie dla tlumaczy niemieckich z 2004 r.
preselekcje tez trzeba bylo zdawac w jezyku obcym, czyli po angielsku albo po
francusku.
Poza tym negujesz fakty. Znam polski passmark dla tlumaczy z 2003 r i
niemiecki passmark dla tlumaczy z 2004. Niemiecki byl o prawie caly punkt
wyzszy. Skad wiec wniosek "jestesmy o niebo lepsi"???

Przywolywanie konkursow z 1998 r. nie ma sensu. Wtedy nie bylo EPSO i byla inna
fomula egzaminow. Licza sie tylko egzaminy z 2004 r. Na wloskim bylo np. 6 tys.
kandydatow na 40 miejsc. Uwazasz, ze u nich poziom byl nizszy niz u Polakow? To
troche polska megalomania.




Temat: ci okropni holendrzy!
Ambasadorzy
W Hadze, dzielnicy dyplomatów urzęduje w jednej z willi Ambasador Polski. Ten dygnitarz oficjalnie reprezentuje Rzeczpospolitą na salonach, takie jest jego zadanie. Mimo jego wysokiej funkcji, nieskazitelnego ubiory, dobrej wymowy i dużej limuzyny nie on reprezentuje Polskę w Holandii. Tego pana nie zna prawie nikt, ani Holender ani Polak tak już licznie zamieszkujący Hagę. Zrozumiałe. Za to wszyscy Holendrzy znają Polaków. Poznają Polaków już na sto metrów; po ich chodzie, po ich ubiorze, po ich sposobie poruszania się i zachowania i wreszcie po ich twarzach.

Tak jak gastarbeiterzy - ta najbiedniejsza część marokańskich Berberów i tureckich Kurdów którzy świadczyli za swój kraj w Holandii lat siedemdziesiątych, tak teraz polscy gastarbeiterzy utrwalają stereotypy. Jedyne czego Holendrzy nie rozumieją to czemu Polska jest tak biednym krajem gdy ma tak "hard werkende" naród.

Polskimi ambasadorami w Holandii są polscy robotnicy najemni. Ci ludzie w ubraniu ochlapanym farbą, wysiadający z samochodu z polskimi numerami i znaczkiem „PL”. Ci ludzie z ogoloną głową, w adidasach, z puszką piwa w ręku pod murkiem. Te polskie samochody jadące zawsze lewą stroną autostrady z ambicją nigdy nie dać się wyminąć. Ci ludzie którzy zamroczeni alkoholem próbują wejść na dyskotekę.
Im przyzwoitszym Polakiem jesteś tym mniejszym ambasadorem Polski. Gdy będziesz miał dyplomy najlepszych uniwersytetów, władał wieloma językami, ubierał się we włoskie garnitury nikt cię nie zauważy.
W niedzielę rano, ludzi wychodzących z holenderskiego kościoła zaczepia polski włóczęga z puszką piwa w ręku i tłumaczy im pocieszną holenderszczyzną, że jest Polakiem i ma kaca. To jest prawdziwy ambasador Polski, który zrobił w 15 minut więcej dla polskiego image niż dygnitarz otwierający wystawę polskiej sztuki.
Kiedyś dostałem list z przytułku dla bezdomnych z apelem czy ktoś z polskiej społeczności w Holandii zechciałby mu pomóc w pracy społecznej na rzecz polskich bezdomnych alkoholików. Z tą szybko rosnącą grupą, jak pisał, nie ma żadnej możliwości komunikowania się.




Temat: mistrz i małgorzata
Gość portalu: cyrano napisał(a):

> no, widzisz, Mila Panienko, a ja sie przekomarzam z jakims
> podrzednym diablina, co sie za Asasella podaje i zamiast kremu
> proponuje wino,jak by je nie mogl sam w bramie wypic pod jesiotra drugiej
> swiezosci.
> zagadnalem Cie o tlumaczenie, bo wlasnie to, ktore masz
> jest lepsze do przekladu Drawicza, ale chwala mu w niebiesiech
> za nie, bo niewiele jest polskich kilkakrotnych tlumaczen literatury
> obcej.
> Znam cztery tlumaczenia angielskie MiM, mialem w rekach wloskie i francuskie.
> Troszke teraz przynudze o tlumaczach MiM, ale to jest frapujaca sprawa.
> Otoz oni wszyscy uparli sie poprawiac Bulhakowa.
> Zajrzyj na chwile na koniec pierwszego rozdzialu i na poczatek drugiego.
> Powtarza sie tam pierwsze zdanie z opowiesci o Ha-Nocri.
> W Twoim tlumaczeniu, jak mozesz stwierdzic, pierwszy rozdzial konczy sie tak -
> "w bialym plaszczu z podbiciem koloru krwawnika
> posuwistym krokiem kawalerzysty wczesnym rankiem czternastego dnia wiosennego
> miesiaca nisan..."
> U Drawicza jest tak: "wczesnym rankiem dnia czternastego miesiaca nisan".
> I wiesz co? Wszyscy amerykanscy tlumacze zrobili tak samo, to znaczy
pociagneli
>
> pierwsze zdanie Wolanda bardzo dlugo, tak samo tlumacz wloski i francuski.
> A sprawdzilem w trzech roznych wydaniach rosyjskich MiM i wszedzie tam stalo
> czarno na bialym, ze w koncowce pierwszego rozdzialu Bulhakow z tego zdania
> Wolanda zostawil tylko: "w bielom plaszczie..."
> No i przyznam Ci sie, ze nie wiem dlaczego wszyscy tlumacze ciagna to zdanie
> dluzej niz Autor. Czy faktycznie go poprawiaja, bo im jakos tej krotkosci "w
> bielom plaszczie..." za malo?
> Zmowa jakas miedzynarodowa? Pojecia nie mam.
> Czemu tyle o tym truje?
> Bo to jest zdanie nad ktorym Bulhakow solidnie pracowal.
> Ono otwiera caly ten apokryf (sprawdz w slowniku co to znaczy).
> Ono jest najwazniejsze.
> Jak Cie jeszcze nie zanudzilem dokumentnie i bedziesz chciala
> to Ci owo zdanie napisze tak jak brzmi w oryginale. To jest muzyka!
> Ono jest jak poczatek symfonii. Ono jest wypieszczone i wychuchane przez
> Bulhakowa.
> A w tym tlumaczeniu ktore Ty masz jest ono bardzo bliskie oryginalnemu w
> melodii i w ukladzie.
> Drawicz przeholowal.... ale to juz inna bajka. Pozdrawiam
>
>

Zgadzam się, że w tłumaczeniu Drawicza za dużo jego inwencji translatorskiej a
za mało wyczucia melodii i rytmu. A płaszcz z podbiciem w kolorze krwawnika -
jak to brzmi. No i co to za pomysł, żeby Patriarsze Prudy albo Worobiowe
Wzgórza tłumaczyć....



Temat: mistrz i małgorzata
no, widzisz, Mila Panienko, a ja sie przekomarzam z jakims
podrzednym diablina, co sie za Asasella podaje i zamiast kremu
proponuje wino,jak by je nie mogl sam w bramie wypic pod jesiotra drugiej
swiezosci.
zagadnalem Cie o tlumaczenie, bo wlasnie to, ktore masz
jest lepsze do przekladu Drawicza, ale chwala mu w niebiesiech
za nie, bo niewiele jest polskich kilkakrotnych tlumaczen literatury
obcej.
Znam cztery tlumaczenia angielskie MiM, mialem w rekach wloskie i francuskie.
Troszke teraz przynudze o tlumaczach MiM, ale to jest frapujaca sprawa.
Otoz oni wszyscy uparli sie poprawiac Bulhakowa.
Zajrzyj na chwile na koniec pierwszego rozdzialu i na poczatek drugiego.
Powtarza sie tam pierwsze zdanie z opowiesci o Ha-Nocri.
W Twoim tlumaczeniu, jak mozesz stwierdzic, pierwszy rozdzial konczy sie tak -
"w bialym plaszczu z podbiciem koloru krwawnika
posuwistym krokiem kawalerzysty wczesnym rankiem czternastego dnia wiosennego
miesiaca nisan..."
U Drawicza jest tak: "wczesnym rankiem dnia czternastego miesiaca nisan".
I wiesz co? Wszyscy amerykanscy tlumacze zrobili tak samo, to znaczy pociagneli
pierwsze zdanie Wolanda bardzo dlugo, tak samo tlumacz wloski i francuski.
A sprawdzilem w trzech roznych wydaniach rosyjskich MiM i wszedzie tam stalo
czarno na bialym, ze w koncowce pierwszego rozdzialu Bulhakow z tego zdania
Wolanda zostawil tylko: "w bielom plaszczie..."
No i przyznam Ci sie, ze nie wiem dlaczego wszyscy tlumacze ciagna to zdanie
dluzej niz Autor. Czy faktycznie go poprawiaja, bo im jakos tej krotkosci "w
bielom plaszczie..." za malo?
Zmowa jakas miedzynarodowa? Pojecia nie mam.
Czemu tyle o tym truje?
Bo to jest zdanie nad ktorym Bulhakow solidnie pracowal.
Ono otwiera caly ten apokryf (sprawdz w slowniku co to znaczy).
Ono jest najwazniejsze.
Jak Cie jeszcze nie zanudzilem dokumentnie i bedziesz chciala
to Ci owo zdanie napisze tak jak brzmi w oryginale. To jest muzyka!
Ono jest jak poczatek symfonii. Ono jest wypieszczone i wychuchane przez
Bulhakowa.
A w tym tlumaczeniu ktore Ty masz jest ono bardzo bliskie oryginalnemu w
melodii i w ukladzie.
Drawicz przeholowal.... ale to juz inna bajka. Pozdrawiam




Temat: Inwestycje w TURYSTYKĘ
Jehshuff i Vrotswahf, czyli Rzeszów i Wrocław. Brytyjskie biura podróży w
swoich ulotkach ułatwiają turystom wymowę polskich nazw.

Wszystko dlatego, że według ostatniego sondażu przeprowadzonego wśród biur
podróży polskie miasta są hitem sezonu. Na cel swojej podróży wybiera je
coraz więcej Brytyjczyków. Wycieczki są bardziej atrakcyjne ze względu m.in.
na niską cenę i dużą liczbę lotów. Żeby ułatwić turystom poruszanie się po
Polsce, biura podróży i linie lotnicze przygotowały dla zwiedzających ściągę,
jak wymawiać polskie nazwy. I tak Rzeszów to w brytyjskich ulotkach Jehshuff,
Szczecin – Shchehcheen, Wrocław – Vrotswahf a Bydgoszcz – Bydgoscht. – Nazwy
polskich miast są trudne do wymówienia, ale to jeden z uroków Polski
wyjaśnia dziennikarzom Sinead Finn z linii lotniczych Ryanair, które
otwierają wkrótce nowe połączenia do naszego kraju.
Na trasie turystów z Wysp nie królują, jak można by się spodziewać, Warszawa
i Kraków. Według dziennika „The Daily Telegraph”, coraz więcej osób wybiera
mniejsze miasta. – Nigdy nie spodziewaliśmy się takiego boomu na Polskę. Co
raz więcej Brytyjczyków chce tu przyjechać – tłumaczy Finn. Od 30
października Ryanair uruchamia więc pięć nowych tras.

Skąd ta popularność polskich miast? Np. Gdańsk jest wybierany przez Anglików,
bo tu narodziła się Solidarność, Bydgoszcz ze względu na swoją starówkę,
Toruń jako miejsce urodzenia Kopernika, Wrocław za dobre restauracje, a
Szczecin, ponieważ miasto otaczają przepiękne lasy.

Co ciekawe, część polskich miast znalazła się też ostatnio w rankigach
wakacyjnych kurortów. Reporter brytyjskiego dziennika „The Guardian” był tak
zachwycony polskimi plażami, że nasz Sopot umieścił pomiędzy piaskami
amerykańskiej Kalifornii, greckich Salonik a włoską Sardynią. Napisał, że
piasek na polskich plażach jest nieporównywalny z innymi kurortami. A do
tego, według autora tekstu, plusem Polski są ciągle o wiele niższe ceny niż w
innych krajach odwiedzanych przez Brytyjczyków od lat.




Temat: WELCOME TO VROTSWAHF
WELCOME TO VROTSWAHF
Jehshuff i Vrotswahf, czyli Rzeszów i Wrocław. Brytyjskie biura podróży w
swoich ulotkach ułatwiają turystom wymowę polskich nazw.

Wszystko dlatego, że według ostatniego sondażu przeprowadzonego wśród biur
podróży polskie miasta są hitem sezonu. Na cel swojej podróży wybiera je
coraz więcej Brytyjczyków. Wycieczki są bardziej atrakcyjne ze względu m.in.
na niską cenę i dużą liczbę lotów. Żeby ułatwić turystom poruszanie się po
Polsce, biura podróży i linie lotnicze przygotowały dla zwiedzających ściągę,
jak wymawiać polskie nazwy. I tak Rzeszów to w brytyjskich ulotkach Jehshuff,
Szczecin – Shchehcheen, Wrocław – Vrotswahf a Bydgoszcz – Bydgoscht. – Nazwy
polskich miast są trudne do wymówienia, ale to jeden z uroków Polski
wyjaśnia dziennikarzom Sinead Finn z linii lotniczych Ryanair, które
otwierają wkrótce nowe połączenia do naszego kraju.
Na trasie turystów z Wysp nie królują, jak można by się spodziewać, Warszawa
i Kraków. Według dziennika „The Daily Telegraph”, coraz więcej osób wybiera
mniejsze miasta. – Nigdy nie spodziewaliśmy się takiego boomu na Polskę. Co
raz więcej Brytyjczyków chce tu przyjechać – tłumaczy Finn. Od 30
października Ryanair uruchamia więc pięć nowych tras.

Skąd ta popularność polskich miast? Np. Gdańsk jest wybierany przez Anglików,
bo tu narodziła się Solidarność, Bydgoszcz ze względu na swoją starówkę,
Toruń jako miejsce urodzenia Kopernika, Wrocław za dobre restauracje, a
Szczecin, ponieważ miasto otaczają przepiękne lasy.

Co ciekawe, część polskich miast znalazła się też ostatnio w rankigach
wakacyjnych kurortów. Reporter brytyjskiego dziennika „The Guardian” był tak
zachwycony polskimi plażami, że nasz Sopot umieścił pomiędzy piaskami
amerykańskiej Kalifornii, greckich Salonik a włoską Sardynią. Napisał, że
piasek na polskich plażach jest nieporównywalny z innymi kurortami. A do
tego, według autora tekstu, plusem Polski są ciągle o wiele niższe ceny niż w
innych krajach odwiedzanych przez Brytyjczyków od lat.



Temat: jedzenie bez chemii? - oby!
jedzenie bez chemii? - oby!
miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,2703094.html
ponizej caly artykul, bo tekst wkrotce powedruje do archiwum i bedzie
praktycznie niedostepny

*****
Jedzenie bez chemii

Aleksandra Czwojdrak 11-05-2005 , ostatnia aktualizacja 12-05-2005 09:42

Powstaje polska sieć sklepów z certyfikowaną zdrową żywnością. Będą sprzedawać
nie tylko soję, kiełki i pasztet z soczewicy, ale i kiełbasy, mleko, sery oraz
jarzyny

Wszystkie będą produkowane jak za dawnych lat - bez chemii.

Sieć ma ruszyć we wrześniu, teraz właściciele sieci Polska Zagroda szukają
atrakcyjnych lokali w największych miastach Polski, m.in. w Warszawie,
Krakowie, Łodzi i Wrocławiu. A także osób, które poprowadzą sklepy na zasadzie
franszyzy.

- Liczymy, że na początek otworzymy przynajmniej 10 sklepów - mówi Sławomir
Mucha z Polskiej Zagrody. - Na razie tylko tyle, bo to w Polsce ciągle mały
rynek. Szkoda, mamy do tego bardzo dobre warunki: ziemię, klimat i tradycje. A
jesteśmy poniżej europejskiej średniej z liczbą gospodarstw ekologicznych
dziewięciokrotnie niższą niż przeciętnie w Europie.

Polska Zagroda będzie miała wystrój delikatnie stylizowany na kurpiowską
chatę. Będzie można w niej kupować przede wszystkim polskie produkty, a z
zagranicznych tylko te, które nie są produkowane w Polsce. Ceny?

- Produkcja żywności bez udziału chemii jest trochę droższa - tłumaczy Mucha.
- Chcemy jednak, żeby były to sklepy cenowo dostępne dla wszystkich.

Gospodyni, która zechce ugotować obiad z płodów rolnych równie aromatycznych
jak przed wojną, będzie mogła kupić w Polskiej Zagrodzie wędliny, nabiał,
jajka, produkty mączne, warzywa (w tym ziemniaki, z których ręcznie wybierano
stonkę!) i owoce. A z importu certyfikowane włoskie sery, hiszpańskie wina,
kawy z Ameryki Południowej, niepryskane cytrusy i herbaty.
************

smacznego i zdrowego jedzenia wszytkim zycze.



Temat: Anglia pokochała ...Shchehcheen
Anglia pokochała ...Shchehcheen
Według ostatniego sondażu przeprowadzonego wśród biur podróży polskie miasta
są hitem sezonu. Na cel swojej podróży wybiera je coraz więcej Brytyjczyków.
Wycieczki są bardziej atrakcyjne ze względu m.in. na niską cenę i dużą liczbę
lotów. Żeby ułatwić turystom poruszanie się po Polsce, biura podróży i linie
lotnicze przygotowały dla zwiedzających ściągę, jak wymawiać polskie nazwy. I
tak Rzeszów to w brytyjskich ulotkach Jehshuff, Szczecin – Shchehcheen,
Wrocław – Vrotswahf a Bydgoszcz – Bydgoscht. – Nazwy polskich miast są trudne
do wymówienia, ale to jeden z uroków Polski – wyjaśnia dziennikarzom Sinead
Finn z linii lotniczych Ryanair, które otwierają wkrótce nowe połączenia do
naszego kraju.
Na trasie turystów z Wysp nie królują, jak można by się spodziewać, Warszawa
i Kraków. Według dziennika „The Daily Telegraph”, coraz więcej osób wybiera
mniejsze miasta. – Nigdy nie spodziewaliśmy się takiego boomu na Polskę. Co
raz więcej Brytyjczyków chce tu przyjechać – tłumaczy Finn. Od 30
października Ryanair uruchamia więc pięć nowych tras.

Skąd ta popularność polskich miast? Np. Gdańsk jest wybierany przez Anglików,
bo tu narodziła się Solidarność, Bydgoszcz ze względu na swoją starówkę,
Toruń jako miejsce urodzenia Kopernika, Wrocław za dobre restauracje, a
Szczecin, ponieważ miasto otaczają przepiękne lasy.

Co ciekawe, część polskich miast znalazła się też ostatnio w rankigach
wakacyjnych kurortów. Reporter brytyjskiego dziennika „The Guardian” był tak
zachwycony polskimi plażami, że nasz Sopot umieścił pomiędzy piaskami
amerykańskiej Kalifornii, greckich Salonik a włoską Sardynią. Napisał, że
piasek na polskich plażach jest nieporównywalny z innymi kurortami. A do
tego, według autora tekstu, plusem Polski są ciągle o wiele niższe ceny niż w
innych krajach odwiedzanych przez Brytyjczyków od lat.




Temat: czy wasze dzieci mowia po polsku?
Ja tez nigdy sobie nie wyobrazalam, ze nie bede mowic do mojego dziecka po
polsku. Gdy urodzila sie moja corka mieszkalam od 10 lat zza granica. W domu
zawsze rozmawialismy po wlosku, a po polsku to moglam sobie pogadac, gdy
zadzwonilam do kogos do Polski. No i urodzila sie corka. Zaczelam do niej mowic
po polsku i wygladalo to tak: pilnujac sie bardzo mowie i... lapalam sie,ze
chcac nie chcac i tak konczylam zdanie po wlosku. Ze spiewaniem piosenek bylo
troche lepiej, bo zaczelam po polsku i konczylam po polsku )Przyjechala do nas
na troche moja mama i musze sie przyznac, ze bardzo ja wykorzystalismy: ja
mialam z kim rozmawiac po polsku i brzmienie jezyka polskiego nie bylo dla mnie
dziwne, moja corka po polsku zaczela mowic tak, ze do czasu pojscia do
przedszkola jez. polski stal sie dla niej jezykiem dominujacym. Nie ma
znaczenie czy ktos mieszka na drugiej polkuli czy w Europie wazne czy ma
kontakt z jezykiem. Tutaj gdzie mieszkam Polakow nie ma i nawet ja nie mam z
kim sobie pogadac, a co dopiero aby znalezc dla corki towarzystwo dzieci
polskojezycznych. W domu mam duzo ksiazek polskich dla dzieci, ale ostatnimi
czasy ksiazki wloskie wygrywaja - corka sama wybiera w ksiegarni to co ja
interesuje albo wypozycza z biblioteki. Niestety z Polski ksiazki, ktore udaje
mi sie dostac sa mniej interesujace (dlaczego wszyscy mysla, ze wiersze na
ktorych my wyroslismy zachwyca dzieci i dzisiaj?)i aby nie obrazac osob, ktore
mi podarowaly ksiazki niesmialo wspominam jakie ksiazki podobaja sie mojej
corce, ale nie znajduje to oddzwieku. Ksiazka polska musi byc kolorowa,
napisana ciekawym jezykiem (zdarzaja sie tak fatalne tlumaczenia, ze odechciewa
sie czytania)i pisze to do mam, ktore maja malutkie dzieci, aby wczesniej
porobily zapasy ksiazek.
Ja do corki mowie po polsku chociaz pewne rzeczy omawiamy po wlosku w jezyku,
ktory zna cala rodzina, bo byly juz sytuacje, ze tata mowil cos innego a mama
cos innego... Corka z wygody woli odpowiedziec mi po wlosku, chociaz po polsku
rozumie wszystko.




Temat: "Sueddeutsche Zeitung": Balcerowicz - Belzebub ...
no to poczytaj sobie so kurskim w gw :-)
Krystian, co byś nie powiedział Kurski sam przyznał że dowodzil eks-kolegom z
lpr że nie jest żydem. Możesz sie bronic przed tą świadomością ale wynika z
tego jednoznacznie że dla lpr bycie żydem to coś negatywnego i podważającego
wiarygodnosc. Dla kurskiego tak samo skoro się z tego tłumaczy. W dodatku nie
tłumaczy sie z tego że ma niemieckie/hiszpańskie/włoskie korzenie tylko
tłumaczy sie z domniemanej żydowskości. To jest antysemityzm: kryterium
wartości czowieka staje się jego nie-żydowskośc. ja wstydziłbym się dementowac
tego rodzaju plotki - w moim środowisku patrzą na to kim ja naprawdę jestem a
nie kim była moja prababka. naprawdę nie uważasz za coś niewłaściwego
tłumaczenie sie z posądzen o żydowskich przodklów? To może p. Adolf H. też nie
miał nic złego na myśłi proszac obywateli o tłumaczenie sie z takich właśnie
plotek? Ja myślę że próbujesz sprawe bagatelizowac i udajesz że nie rozumiesz o
co tu chodzi. Poczytaj sobie forum np. takiego pana pozlotemu to może
zrozumiesz. Powtarzam: dla mnie to jest obciach. ja sie swojej rodziny nie
wstydzę i neigdy nie będę sie tłumaczyłą ze swojego pochodzenia.

Listy żydów są powszechnie w obiegu w lpr-owskich kręgach - pan wrzodak ich w
sejmie używał i nie wierzę że o nich zapomniał - tylko zdał sobie sprawę że
lepiej tego głośno nie mówic. I zwalanie winy za to na ubecję nic nie pomoże.
P. Wrzodak nie mówi że winien tu jest lej jakiśtam. Pan wrzodak precyzyjnie
mówi że winni są żydzi w ogóle jako nacja. Też tak uważasz? I to ja mam
paranoję?
Miałem okazje spotka kiedyś naukowca którego rodzinę wygonili z polski w 1968.
Rozmawiałem z nim na konferencji i na początku byłem przekonany ze jest z
krakowa, poznania - dziwiłem się tylko że go nie znam bo zajmował sie podobnymi
rzeczami jak ja. jak sie dowiedziałem ze jest z telawiwu i że musiał wyjecha z
polski w 1968 to mnie zatkało. bo jego jedyną winą było pochodzenie któe ktoś
mu zapamiętał.

Ojciec R. też tropi żydów: ile to razy mówił o polskojęzycznych mediach? co wg.
ciebie miał na myśli? Co miał na myśli ks. jankowski móiąc że gwiazda dawida
jest wpisana w swastykę i sierp i młot? jak byś zareagował kdyby jakiś rabin
powiedaił tak o krzyżu? plugawy antysemityzm wpisany jest



Temat: Polska to nie pępek świata, ani naród wybrany
Polska to nie pępek świata, ani naród wybrany
Poczytajcie to o czym trąbią wszystkie portale:

Włoska prasa pisze o rozczarowaniu Polaków tym, że podczas mszy inaugurującej
pontyfikat Benedykta XVI nie padną żadne słowa po polsku. Nie będzie modlitwy
wiernych po polsku, ani czytania fragmentu Pisma Świętego

W sobotę po audiencji dla dziennikarzy protestowali Hiszpanie, bo
papież-poliglota nie powiedział ani słowa w ich języku, w niedzielę powód do
żalu mają Polacy - zauważają włoskie gazety.

Podkreślają, że w rozdanej w przeddzień mszy na Placu Świętego Piotra
książeczce obecni w Rzymie polscy pielgrzymi oraz dziennikarze nie znaleźli
żadnej modlitwy po polsku.

To pierwszy przypadek po ponad 26 latach pontyfikatu - zauważa prasa.
"Corriere della Sera" dodaje, że "odpowiedzialne za to osoby tłumaczą, iż
wybór języków do modlitwy wiernych i lektury Pisma Świętego był przypadkowy".

Po raz pierwszy od dnia wyboru nowego papieża włoskie gazety nie szczędzą mu
słów krytyki.

Komentator dziennika "La Repubblica" Filippo Ceccarelli napisał, że sobotnia
audiencja dla dziennikarzy umocniła tylko dystans między papieżem a
przedstawicielami mediów. "Kiedy mówił on o serdecznym dialogu, który nazwał
też owocnym, cóż może miał na myśli przyszłość, bo wczoraj tak naprawdę
żadnego dialogu nie było" - zauważył.

Nie bez słów krytyki o spotkaniu z przedstawicielami mediów napisał także
Luigi Accattoli na łamach "Corriere della Sera", który zwrócił uwagę na "nie
dziennikarską" atmosferę panującą w Auli Pawła VI, przede wszystkim na okrzyki
zaproszonej do watykańskiej sali młodzieży. Przypomniał, jak różny klimat
miało pierwsze spotkanie Jana Pawła II z dziennikarzami, gdy nowy papież
nawiązał z nimi serdeczny kontakt, podawał rękę setkom osób i pozdrawiał rodaków.

Accattoli wytknął także Benedyktowi XVI, że w swym przemówieniu nie
wytłumaczył się z nakazu "ciszy medialnej", który osobiście wprowadził jako
dziekan kolegium kardynalskiego w dniach poprzedzających konklawe, gdy
zabronił kardynałom udzielania wywiadów.

A dlaczego miał powiedzieć coś po polsku?
Jest Niemcem, postawa Polaków mnie co raz bardziej śmieszy - mohery czują się
odrzucone?




Temat: Watek zon / mezow i dziewczyn / chlopakow Eurokrat
;) Tak do konca nie bylem pewien, czy to HA HA HA, czy tez tylko ha ha ha...
Ale profilaktycznie wolalem pomachac biala flaga:) Jednak troche sie poczulem,
jakbym zobaczyl ducha....(tego, ktorego imienia nie smie wymienic...):)
Eee, torche to przesadzone, co piszesz. Kazdy sobie odkrywa w przeprowadzce, co
chce, a odnowa biologiczna jest super. Kazdy sie boi zmian, no ale jest takie
wloskie przyslowie "chciales miec rower, no to pedaluj"...:):)
A z tym zrywianiem zwiazku (ktos tak sugerowal), bo sie nagle zostalo wielkim
Europejczykiem, to juz troche okrutne. Troche wiecej dystansu do siebie...
Moim zdaniem nie ma co dramatyzowac z tym losem drugiej nie-eurokratycznej
polowki. Jezyk to pestka, po roku sie zna.
A wokol Uni powstaje caly "przemysl" lobbingowy, doradczy, tlumacze jezyka
polskiego, sekretarki, mozna otwierac firmy uslugowe,
skelpy z polska zywnoscia, salony (:)) odnowy bilogicznej, piekarnie, masarnie,
zaklady fryzjerskie, no jednym slowem mozliwosci sa tylko ograniczone
wyobraznia i determinacja.
Zawsze mozna sie doksztalcic, przekwalifikowac, zajac rodzina i tym, co tylko
kto lubi. Jezeli para sie naprawde kocha, to wpierajac sie swietnie da sobie
rade ( nie mowimy o pracy w kamieniolomach, tylko o komfortowej, swietnie
platnej i wygodniej posadzie urzedniczej). A pewnie mozna sie i zakochac ,i
odkochac ,i co tylko komu pasuje.
Ja przynajmniej nie robie z tego problemu, bo go nie widze:)
Wystarczy sie popytac, co robia zony/mezowie Hiszpanow, Portugalczykow, czy
Szwedow, bo oni to przechodzili pare lat temu.
Pozy tym Bruksela, to nie Antypody: telefon do Polski za 5 groszy/min., 100
polaczen lotniczych na dzien z Polska, itd, itp...
Ja tam wole zlota klatke:)

Dobrego samopoczucia:)



Temat: prosze o pomoc!...
Jeśli chodzi natomiast o dyplom, to może ktoś inny poda Ci jakieś konkrety, ja
narazie go tylko przetłumaczę, nie zamierzam podejmować studiów podyplomowych
we Włoszech, więc narazie daruję sobie nstryfikację tym bardziej, że jest to
naprawdę uciążliwa procedura. Spójrz tylko:

Nostryfikacja we Włoszech dyplomu ukończenia studiów wyższych:

"Obywatele polscy, którzy starają się o nostryfikację we Włoszech dyplomu
ukończenia studiów wyższych mogą za pośrednictwem Włoskiego Instytutu Kultury
(ul. Foksal 11, 00-372 Warszawa; tel. 0048 22 8266288, fax. 0048 22 8266289, e-
mail: italcult@waw.pdi.net) przesłać dokumentację do wybranego uniwersytetu.
Dokumentację należy składać we Włoskim Instytucie Kultury w okresie do 1
czerwca do 31 sierpnia.

Wymagane dokumenty:

§ podanie do rektora wybranego uniwersytetu z dokładnym adresem uczelni (wzór
podania jest dostępny we Włoskim Instytucie Kultury);

§ świadectwo maturalne w oryginale, poświadczone przez Kuratorium Oświaty i
polskie MSZ;

§ dyplom ukończenia studiów w oryginale, poświadczony przez polskie MSZ; Do
świadectwa maturalnego i dyplomu ukończenia studiów konieczne jest załączenie
poświadczenia tzw. "dichiarazione di valore" wydanego przez konsulat włoski w
Warszawie;

§ wyciąg z indeksu w oryginale (tzw. karta przebiegu studiów), sporządzony
przez uczelnię;

§ szczegółowy program studiów (wymagany program nauczania przedmiotów, które
zakończone były egzaminem i zaliczeniem na ocenę, sporządzony przez uczelnię i
potwierdzony przez dziekana danego Wydziału);

§ dwa zdjęcia (jedno poświadczone przez konsulat włoski wraz z podpisem);

a) dla Polaków mieszkających we Włoszech:

§ kserokopia pozwolenia na pobyt poświadczona za zgodność z oryginałem w
konsulacie włoskim;

b) dla Polaków mieszkających w Polsce:

§ wiza, uzyskiwana jedynie po powiadomieniu ze strony uczelni włoskiej o
przyjęciu na studia i po okazaniu zaświadczenia z banku włoskiego o posiadaniu
konta osobistego (na każdy miesiąc pobytu we Włoszech wymagana jest kwota
1.000.000 lirów włoskich).

Po przybyciu do Włoch wymagane jest natychmiastowe wykupienie polisy
ubezpieczeniowej zgodnie z aktualną instrukcją włoskiego MSZ.

Wszystkie dokumenty muszą być przetłumaczone na język włoski przez tłumacza
przysięgłego z tzw. listy konsularnej, zalegalizowane w konsulacie włoskim i
dostarczone w trzech egzemplarzach (oryginał i dwie kopie lub oryginał i dwie
kserokopie) do Instytutu Kultury Włoskiej w Warszawie."

Może po ewentualnym wejściu do UE nie bedzie to takie upierdliwe.




Temat: obywatelstwo wloskie
Dziekuje za wszystkie wiadomosci, ale dalej nie mam odpowiedzi na moje
watpliwosci. Wyjasnie lepiej: w konsulacie mi powiedzieli, ze wystarczy akt
urodzenia w wersji wielojezycznej (na ktorej jest tez jezyk wloski), ktorego
nie trzeba tlumaczyc ani legalizowac (a tak przy okazji, konsulat nie robi
tlumaczen a we Wloszech nie istnieje instytucja tlumacza przysieglego). Akt
takowy zdobylam, ale nie ufam slepo informacjom z konsulatu, bo juz raz mi
troche zle podpowiedzieli (przy dokumentach potrzebnych do rejestracji coreczki
w USC w Polsce). Bylam w Prefetturze po dokladne informacje (przyjmuja we
wtorki i czwartki), ale kolejka byla dlugasna, panie mile ale poddenerwowane,
akceptuja tylko jedno twoje pytanie, na ktore i tak nie znaja dokladnej
odpowiedzi. Kiedy zapytalam czy wystarczy akt urodzenia w wersji
wielojezycznej, bez tlumaczenia i legalizacji konsulatu, pani mi powiedziala
niepewnie, ze chyba tak. I tyle sie dowiedzialam, po godzinnym staniu w
kolejce.

Ja tez do tej pory nie ubiegalam sie o obywatelstwo, bo nie mialam czasu ani
ochoty zdobywac dokumenty, ale skoro teraz podobno wystarczy tylko akt
urodzenia...miejmy nadzieje...ide chyba w ta sobote zlozyc dokumenty, oby nie
na darmo.
Ubiegam sie o obywatelstwo glownie po to, zeby nie odnawiac co 5 lat permesso
di soggiorno (konczy mi sie w 2008 roku, wiec chyba i tak nie zdaze), zeby miec
paszport wloski na wypadek wyjazdow do krajow gdzie inaczej na granicy traktuja
Polakow i Wlochow.
A obywatelstwo polskie zatrzymam. Gdyby nie bylo mozliwosci posiadania
podwojnego obywatelstwa, to o wloskim bym w ogole nie myslala...

jak ktos rzeczywiscie wie, jak to jest z tym aktem urodzenia, to prosze o
odpowiedz...

Dzieki, pozdrawiam!




Temat: Testy - bzdury i rozmiekczanie umyslow
stary, o czym ty mowisz? tak sie sklada, ze ja pisalem w prasie motoryzacyjnej -
wlasnie z niemieckim kapitalem (dwa lata). i co? dwi trzecie rzeczy
przychodzilo opracowane przez kolegow zza odry. tlumaczenie etc. najlepsze jest
to, ze czasem naginalo sie punktacje, tak, zeby nie kulo polskiego widza w
oczy, bo w niemieckiej wersji tego samego tekstu jeszcze bardziej jechalo sie
po tym co nie-niemieckie. teksty, ktore pisalem przechodzily przez oko edytora,
ktory kiedy opisywalem sportowe auto japonskie, amerykanskie czy wloskie
przypadkowo rozszerzal temat malego bagaznika czy duzego zuzycia paliwa i
skracal tekst do poltorej strony lub nawet mniej, a o niemieckim dziadostwie z
silnikiem 45km zostawial mi 3 strony i wycinal fragmenty o wadach, jako
nieistotne z punktu widzenia uzytkownika. i to jest kurde prawda o polskich-
niemieckich czasopismach.

czesc dziennikarzy, ktorych wymieniles, to goscie z "motoru" i tych szanuje
wielce, bo nie poddaja sie presji koncernow, a przynajmniej tego nie widac :).
goscie zdaja sie byc obiektywni, wala prosto z mostu i co najwazniejsze wiedza
o czym pisza. w tej "mojej" redakcji polowa gosci umiala tlumaczyc z
niemieckiego, ale nie potrafila powiedziec nic od siebie o wozie, ktory
opisuja. zapytaj sie ich o roznice ohv vs ohc, niech powie jak dziala skrzynia
cvt, niech wymieni z pamieci silniki jakie byly w corsie A lub renault 19.
zapomnij. laicy.

mieli mnie zatrudnic w dodatku auto-moto do jednego z ogolnopolskich
tygodnikow - ucieklem na okresie probnym. nic od siebie, tylko przepisywanie
tekstow z serwisow agencyjnych. porazka.

od czasu gdy poznalem redakcje od srodka, nie siegam po zaden przedruk. kupuje
wylacznie "motor" - o polsce, "motor trend" - o usa, "car" - o europie.

acha, co do tych wielodniowych testow etc., to chyba sobie zartujesz. samochod
pojawia sie raz na jakis czas. redaktorzy jezdza swoimi wlasnymi cieniasami,
dziesiecioletnimi rozbitkami z niemiec... jest raptem kilka samochodow w ciagu
roku, ktore dostaje sie na dluzszy okres. ale to rzadkosc. na ogol samochod do
testow dostaje sie na kilka godzin, max. kilka dni. i tez jest ich nie wiele.
coraz czesciej producenci biora dwa-trzy egzemplarze, sciagaja kilkunastu
dziennikarzy w jedno miejsce i daja im chwile pojezdzic. nic wiecej. a tekst i
tak napisza na podstawie juz przygotowanego materialu prasowego z dzialu pr
producenta.

taka jest prawda o tym biznesie.

darekk



Temat: dwujezyczna hajnowka
romualdus1 napisał:

> jaki sens będzie miało ustawiczne przypominanie Polakom, że są na terenie,
> gdzie jest ich mniej?

Ta uchwała nie ma na celu przypominania,że Polaków jest tu mniej tylko,że oprócz
Polaków żyje tu także społeczność białoruska.Stosunki ilościowe nie mają tu nic
do rzeczy.Dziwię się takiemu myśleniu,że ta uchwała jest przeciwko
komuś.Szczerze mówiąc to Białorusini,którzy chcą tej uchwały tylko dla
podrażnienia Polaków są tyle samo warci ile Polacy,których by ona drażniła.

> czy to zachęci do przyjazdu turystów z Polski?

A czy zachęcenie do przyjazdu turystów jest jedynym celem wydania tej uchwały?

> a może ma to ich rozzłościc czy upokorzyć?

W jaki sposób?

> według mnie może to być początek konfliktu etnicznego, jakich obecnie na
> świecei b. duzo.

Konflikty etniczne częściej wybuchają tam gdzie nie obowiązują takie uchwały jak
ta niedawno przyjęta.Rozumiem,że w Tyrolu włoskim trwa jakiś konflikt etniczny
bo jakże to we włoskim państwie mogą być niemieckojęzyczne tablice?

i nie są potrzebne jakieś
> biurokratyczne wytyczne. wystarczy spadkobiercom tych tradycji, nowym
> pokoleniom mieszkańców dać godne warunki życia i poprzez to powstrzymac przed
> emigracją , a te wszystkie wartości pozostaną.

Tylko,że ta uchwała nie uniemożliwia starań na rzecz polepszenia gospodarki w
naszym regionie.

> będą i inne konsekwencje wprowadzenia białoruskiego do urzędów, bardzie narury
> materialnej:
> - trzeba będzie zrobic tabliczki na drzwiach referatów w 2 językach,oraz przy
> wejściu,
> - być może teraz wszystkie przetargi, obwieszczenia itp urząd będzie musiał
> publikować w 2 językach, ale to będą dopiero koszta! bo tłumacz za darmo nie
> pracuje,

Jesteś pewien?

- a ile pprzy tym wszystikm będzie błędów w tym białoruskim, bo np. jeśli ktoś
> )
> petent) napisze coś po białorusku, a z błędami, to jak to rozpatrz

Tak jak pismo po polsku z błędami.

> - niektórzy pracownicy urzędów dostaną dodatek za udokumentowanie znajomości
> białoruskiego: dyskryminacja+ zwiększenie wydatków na urzędasów

Zapoznaj się z definicją dyskryminacji a potem się wymądrzaj.



Temat: Konstytucja UE jak marna instrukcja obsługi
Mam tu pod reka wersje wloska art. 1.26 - 1:

2. Un atto legislativo dell'Unione può essere adottato solo su proposta della
Commissione, salvo
che la Costituzione non disponga diversamente. Gli altri atti sono adottati su
proposta della
Commissione se la Costituzione lo prevede.

Nic dodac, nic ujac - zgadzam sie to brzmi troche jak maslo maslane, ale
ostatecznie ma sens: znaczy to, ze akty ustawodawcze sa uchwalane na wniosek
komisji, z wyjatkiem tych aktow ustawodawczych, co do ktorych konstytucja
przewiduje inny tryb (tj. na np. na wniosek kogo innego). Akty nieustawodawcze
sa uchwalane na wniosek komisji tylko w sytuacjach, gdy przewiduje to
konstytucja. Tak brzmi wiele aktow prawnych - trudno zmienic tekst prawny w
czytanke, a tlumaczeniu niczego zarzucic nie mozna.

Jesli chodzi o "w drodze konsensu" - miales na mysli "konsensusu"?
Slowa konsens nie znam, ale jesli jest to literowka i slowem wlasciwym jest
konsensus, to slowo to jak najbardziej istnieje w jezyku polskim i zostalo w
pelni spolonizowane (tj. podlega normalnym regulom fleksyjnym jak inne slowa
polskie). Dlaczego konsensus zamiast jednomyslnosci? Nie wiem. Tak pewnie bylo
w oryginale i tak zostalo - to dobrze - zbytnie polonizowanie tego rodzaju
tekstow moze powodowac zamet i moim zdaniem, zawsze lepiej gdy formalnie
blizsze sa terminy w wersjach jezykowych, o ile rzecz jasna jest to mozliwe.
Poza tym jednomyslnosc oznacza, ze wszyscy glosuja za a przy konsensusie -
wyobrazam sobie - ktos na przyklad moze sie wstrzymac.
Pamietajmy, ze jest to tekst obowiazujacy w 25 jezykach!

Co do reszty tlumaczenia sie nie wypowiadam bo nie znam; w tym i w poprzednich
postach chodzi mi bardziej o zasade niz o ten konkretny tekst: zanim kogos
zmiesza sie z blotem, warto sie zastanowic, czy sa ku temu podstawy. A u nas (w
tym jakze katolickim kraju) mieszanie blizniego z blotem przychodzi jakze latwo.

PS. Po tym calym zamieszaniu, skorzystam chyba z jakiejs obcej wersji jezykowej
albo z jej streszczenia. Takowe dostepne sa o ile wiem w obcej prasie
internetowej. W polskiej pojawiaja sie inwektywy - dopiero potem esencjalia.




Temat: Do wszystkich niemieckojezycznych

och jeszcze raz przepraszam za niefortunne wyrazenie.
Wole nie komentowac,chcialam tylko dac do przeczytania ten artykul.
Troche jestem zdziwiona postawa niektorych mediow niemieckich.
Zdajac sobie sprawe ze moja umiejetnosc odrozniania pewnych spraw
w jezyku jednak dla mnie obcym sprawia ze nie chce komentowac ani
tych artykulow ktore mnie bola ani tych ktore jakos tam zastanawiaja.
(zastanawiaja niekoniecznie w sensie pejoratywnym)
Tu zastanowil mnie troche moze wstep i pierwsze slowa.
O mlodziezy ktora noszac w torebkach pigulki antykoncepcyjne ,albo nie
zgadzajac sie z podejsciem kosciola do tematu aborcji mimo to tak podziwia
Papieza. O mlodziezy ktora spytana dlaczego, sama nie wie i nie umie
odpowiedziec jakie byly jego poglady. Po prostu kocha Papieza.

Oprocz tego napisalam ze nie chce komentowac bo mi osobiscie jest sie jeszcze
trudno pozbierac z wszystkimi myslami.
Czytam duzo wypowiedzi dziewczyn na temat bolu i smutku, albo na temat tego co
dzieje sie w ich krajach. Ja chociaz zazwyczaj mam na kazdy temat mnostwo do
powiedzenia troche zamilklam.

Na swieta bylismy w Polsce. Ostatnie dni przed powrotem do Niemiec spedzilismy
w Gdansku. Zazwyczaj kiedy gdzies jezdzimy nie ogladamy telewizji, ani nie
sluchamy radia. Tak samo bylo tym razem. Zatonelismy w przewodnikach,
zwiedzajac po kolei wszystkie obowiazkowe punkty. Jedyne co nas uderzylo to
cisza noca na starowce. Lars caly czas zastanawial sie czy mlodzi ludzie chodza
gdzies indziej, bo rzeczywiscie widac bylo tylko zagranicznych turystow. (to
byl wieczor kiedy przyszly pierwsze niepokajace wiesci o stanie zdrowia
papieza). O tym co sie dzieje dowiedzialam sie zupelnie przypadkiem w dzien lub
dwa pozniej. W jakims pubie (nota bene pelnym mlodziezy) ktos nastawil na pelny
glos telewizor. Ja uslyszalam tylko jedno zdanie : Media wloskie przekazaly
przed chwila wiadomosc ze papiez nie zyje. Wypadlam z pubu i dlugo plakalam.
Moj chlopak nic nie mowil i nawet nie probowal mnie uspokajac. Jestem mu za to
bardzo wdzieczna. Bardzo mocno to przezylam , mocniej niz kiedykolwiek bym
sobie to mogla wyobrazic. I potem nastepna wiadomosc, ze to jednak nie to i ze
media troche sie pospieszyly z tym wyrokiem.
Troche mi brak bylo sily zeby znow to tak uzewnetrzniac kiedy po raz kolejny
uslyszalam ta sama wiadomosc. Razem z moim chlopakiem pochodzacym z
ewangelickiego domu ustalilismy jedno : zadnych komentarzy. On przesyla mi
tylko interesujace artykuly z prasy niemieckiej i angielskojezycznej a ja mu
tlumacze na niemiecki co sie dzieje w Polsce.

Uff ale to dlugie bylo.
Ale musialam sie w koncu wygadac.
Caly czas mam wyrzuty sumienia ze zegnalam sie z Nim jeszcze kiedy byl z nami.
A potem kiedy naprawde odszedl nie umialam plakac.

Ula



Temat: Opowiastki dzisiejsze i wczorajsze ... takie sobie
Laiguelia - wspomnienie o niedoszlym konflikcie
Laiguelia to takie typowe wloskie miasteczko lezace na Riwierze w odleglosci 2
kilometrow od slynnego Alassio. Byl to jeden z naszych nielicznych wyskokow
tzw. planowanych (czyli rezerwowanych poprzez jakies tam "iksowe" biuro
podrozy). Zakwaterowalismy sie przeslicznym malutkim hoteliku prowadzonym przez
wloska rodzine (podobnie jak prawie i wszystkie inne) i pare minut pozniej
zaczynaja do nas "dolatywac" wiazki najbardziej siarczystych polskich
przeklenstw ... sorry ale nie bede cytowal. Jako ze byl rok 1987 i bylem juz
pare lat poza krajem wiec ciekawosc okazala sie silniejsza od raczej wskazanej
rezerwy. Na drugi dzien widzac moich sasiadow (tych przeklinajacych
siarczyscie) w korytarzu wypowiedzialem z nie ukrywana radoscia na glos
polskie "dzien dobry" a w odpowiedzi otrzymalem : "do nos to byte nie dzijn
dobry tylko gutyn morgyn" ... no chcialem z mety odpowiedziec no jezeli juz
to "buongiorno" ... ale ugryzlem sie w jezyk i pomyslalem !qrcze a po co mi to)

Hotelik posiadal swoja wydzierzawiona plaze z lezakami, natryskiem i parasolami
co prawda dosc ciasno ustawionymi ale mimo wszystko. Oczywiscie jak pech chcial
siarczysto klnacy po polsku z zaokraglonymi brzuszkami od piwa rozlozyli sie w
niedalekiej odleglosci od nas i zaczeli psuc nam dobre do tej pory samopoczucie.

Eskalacja dnia byla klotnia "siarczyscie klnacych" z wlasciccielem hotelika na
plazy domagajacych sie lemoniady za darmo (siarczystoklnacy uwazali mianowicie
ze lemoniada za darmo byla w cenie wynajmu pokoju)

Zdesperowalo mnie to "siarczyscie" i zostalem zmuszony do wyjasnienia tej
sprawy (ostatecznie przyjechalismy na ten urlop posrednio i bezposrednio z
jednego kraju i my i ci "siarkowi")

Tlumacze wiec "siarkowym" po naszemu czyli po polsku ze "Brause" po niemiecku
to nie tylko lemoniada lecz wyraz dwuznaczny czyli ... wlasnie w tym przypadku
NATRYSK PLAZOWY. Wygrana czy obciach ??? ... i jedno i drugie ... niestety.

Niestety, jest tez czubkiem gory lodowej konfliktow "gdansko-slaskich"
wystepujacych tu tak czesto na niemieckiej emigracji ... no ale tu w Hamburgu
jestesmy gora :)

Alfisti



Temat: Mam zadanie domowe. Pomozecie?
Mam zadanie domowe. Pomozecie?
Zadanie oczywiscie na 'wczoraj'...
Powstaje cos takiego jak dziennik grupowy w klasie Jagody. Mam na kartce A4
opisac jej zainteresowania, hobby itp. Wkleic zdjecia.
Zdjecia mam i takie mniej wiecej opisy tez tylko problem z tlumaczeniem.
Jest weekend i nie chce nikomu spadac nagle na kark a wczesniej sie nie
umowilam (typowe).
Pomozecie?

1 Czesc! Nazywam sie Jagoda X. Mam prawie piec lat.
Urodzilam sie w Polsce, w Gdansku.
Mieszkam z mama Ewa, tata Nikodemem i siostra patrycja (3 latnia) przy (nazwa
ulicy).
Tata pracuje na Uniwersytecie. Jest chemikiem.
Mama opiekuje sie nami.

2 Lubie podrozowac z rodzicami i siostra.
Czesto jezdzimy do Polski odwiedzic rodzine i przyjaciol.
Taty pasja jest zeglowanie. Mi tez sie podobalo.
- tu na jachcie X (imie babci) w Niemczech,
- w Londynie,
- w Paryzu,

3 Lubie uczyc i bawic sie z dziecmi w szkole. Chodze tez na mini teatr, balet
i wlasnie zaczelam na nauke plywania.

4 Lubie zwierzeta dziadkow: psa i koty.
Jestem alergikiem i na razie nie moge miec swojego zwierzaka, mimo, ze tego
bardzo pragne.

5 (zdjecie Jagi na koniku)- Bardzo mi sie podobala jazda na koniu!

6 Lubie bawic sie w domu, ogrodzie czy basenie z Patrycja.
Najbardziej lubie czytac, rysowac, grac na instrumentach, przebierac sie i
malowac.

7 Podczas Swiat (Bozego Narodzenia) mialam razem z siostra chrzest katolicki.

8 Lubie jesc tradycyjne jedzenie polskie: zupy, ziemniaki, miesa, warzywa.
Wloskie: spagetti, makaroni i pizze.
Holenderskie: frytki, frikandele, pofertjes (?- male nalesniczki) i chleb z
posypka (hagel ?).
Nie lubie pieczarek.

9 Wlasnie zgubilam/wypadly mi dwa zeby!

10 Bardzo lubie dzieci w klasie i moje dwie panie nauczycielki: X i Y!

Tekst nie jest skaplikowany i mozna dowolnie podejsc do tlumaczenia. Moje
sily znacznie przerasta, niestety...

Bylabym wdzieczna! :-)




Temat: Samosa - kto zna przepis?
Wersja rozrywkowa, z automatycznego tłumacza strony z przepisami:
wersja angielska:
Samosas and Chutney
From the Raw Chef's Collective
1 cup soaked walnuts
1 head cauliflower
1 yam
1 onion
1 zuchini
1 lemon, juiced
1/2 cup peas
2 tbsp curry powder
2 tsp celtic sea salt or nama shoyu
2 cloves garlic
pinch of cayenne, habanero or jalapeno (if desired)
Cuisinart (food process) the nuts and garlic to a paste; Cuisinart the peeled
yam and cauliflower to a puree; dice onion and zuchini; mix with rest of
ingredients; form into pyramid; bread (if you have any raw bread or cracker
crumbs); dehydrate 3- 9 hours at 95 degrees.
Chutney
In a blender place 2 cups sweet fruit (bananas, persimmons, cherries, etc); 1
cup pitted dates; 1/2 tsp. curry powder; pinch of sun dried lime (optional);
pinch of cayenne; 1 tsp. salt or nama shoyu; 1 clove garlic; 1 inch ginger; 1
tsp olive oil; splash of h20. BLEND UNTIL CREAMY
Tops- Use oven on lowest setting with door open if no dehydrator; serve with
sliced cucumber, salad, sliced purple onion. Samosas should be crispy on the
outside, soft on the inside; serve with a generous dollop of chutney!

Wersja polska
Samocice i Zsuwnia
Z Surowy Mistrz kucharski Zbiorowy
1 filiżanka przemoczony orzechy włoskie
1 głowa kalafior
1 słodki ziemniak
1 cebula
1 zuchini
1 cytryna, bardziej soczysty
1/2 filiżanka ziarnka grochu
2 tbsp wyprawiać skórę proch
2 tsp celtycki morze sól albo ckliwie shoyu
2 goździki czosnek
szczypać od Cayenne, habanero albo jalapeno ( jeśli pragnął)
Kuchnia ( żywność przebieg) ten nakrętki i czosnek wobec pewien ciasto; Kuchnia
ten obrany słodki ziemniak i kalafior wobec pewien tarte; kostki do gry cebula
i zuchini; obcować z odnawiać zapas towarów od składniki; wchodzą w skład w
piramida; chleb ( jeśli masz wszelki surowy chleb albo dziadek do orzechów
okruchy); odwadniać 3- 9 godziny przy 95 stopnie.

zsuwnia
W pewien miksery miejsce 2 filiżanki słodki owoc ( banany, śliwy daktylowe,
wiśnie, etc); 1 filiżanka nędzne wynagrodzenie daty; 1/2 tsp. wyprawiać skórę
proch; szczypać od słońce wysuszył wapno (fakultatywny); szczypać od Cayenne; 1
tsp. sól albo ckliwie shoyu; 1 goździk czosnek; 1 cal imbir; 1 tsp olej z
oliwek; opryskać od h20. ŁĄCZYĆ SIĘ DO Wierzyciel
Szczyty- Używać piec u najniższy osiedlać rezygnować drzwi otworzyć jeśli nie
odwadniać; służyć rezygnować pokrojony ogórek, sałatka, pokrojony purpura
cebula Samocice powinien być kruchy u ten zewnątrz, miękki od wnętrze; służyć
rezygnować pewien hojny dolar od zsuwnia!




Temat: wpieprza mnie Wasz angielski !
Skoro wątek tak się rozwija, to napiszę co przemilczałam w moim pierwszym
głosie.
Otóż po wypowiedzi izzi miałam od razu bardzo nieprzyjemne skojarzenie i
odczucie. Funkcjonuję całe życie z "obciążeniem" znajomości języków obcych.
Zero filologii, studia w "przeciwnym kierunku". Stąd obserwuję losy mi
podobnych. Myślałam po zmianie w 89 roku, że "obciążenie" zamienię na ogólną
zaletę. Ależ skąd.....
W wielu, w nazbyt wielu sytuacjach okazuje się, że znajomość obcych języków
nadal wywołuje bardziej czy mniej zawoalowaną, ale niestety niechęć otoczenia.
To zawsze drażni i wzbudza agresję. I zawsze oczywiście tych co żadnego obcego
języka nie znają. Taki zbieg okoliczności.

Forum jest kulinarne, a mnie się tu zawsze i niezmiennie bardzo podoba właśnie
to, że było jakoś normalnie, międzynarodowo i można się tu czuć pełnym panem
internetu i całego świata. To właśnie dodaje naszym dyskusjom szczyptę pieprzu
do smaku. Sympatyczny relaks i czytadło kulinarne. W moim odczuciu jest tu
normalnie. Jeśli ktoś uzna, że jakiś przepis chce mieć koniecznie w
tłumaczeniu, to nie wierzę, żeby ktoś inny mu nie pomógł. Przecież jakiś czas
temu ktoś potrzebował dobrze napisanego po angielsku CV i też właśnie tu
sympatycznie poprosił o pomoc i jak pamiętam po paru godzinach był "załatwiony"
przez kogoś z zagranicy.
Problem z angielskim? Tu parę miesięcy temu ktoś podał link do stron polskich z
kuchnią chińską, a z tych stron jest link do stron, na których można zacząć
uczyć się chińskiego. I co? No i super. Ja byłam delikatnie mówiąc zachwycona.
A że nic nie rozumiem po chińsku? Ale może czegoś się dowiem...
A ja nie znam włoskiego, ale mam dzięki forumowiczom poczucie, że jak mnie
najdzie chętka na jakąś włoską potrawę - koniecznie w oryginale, to mi ktoś w
tym pomoże. Oj, pojem sobie wtedy po włosku.
To ja jakiś czas temu nawoływałam tu o: mniej literówek, więcej ortografii
itd., bo nie zawsze łatwo zapanować nad klawiaturą i idzie nam to wszystkim
różnie. Szacunek dla polszczyzny powinien być oczywistością. Ale szanujmy cudzą
(może czasem zabawnie objawiającą się) wiedzę, szanujmy również brak tej wiedzy
i szanujmy siebie nawzajem.
Wobec toczących się czasów nadal nie widzę żadnej innej życzliwej rady dla izzi
poza tą związaną z zachętą do zmagań z angielszczyzną:)



Temat: Wasza ulubiona kuchnia
ani-ta napisała:

> zdecydowanie musisz PL odwiedzic;)

bylem ostatnio we wrzesniu... w Polsce jestem pare razy w roku, ale ten
chrzaniony czas, zawsze mi go brakuje

> tylko sprawdz, czy we wsi, do ktorej trafic zamierzasz... jeszcze ktos
> cos "swojskiego" praktykuje...:P

eee wiem wiem, np gorale ( z tego co pamietam jak sie szlajalem po gorach za
mlodu) do mleka dolewali kazeiny, "a turysaty" to mieli straszne rozwolnienie
po tym a te gady sie nabijali z nich.. pamietam te czasy, i nie probowalbym z
nie znanego mi zrodla

> nie zebym zla kobieta byla i chciala cie zniechecic... ale prawdziwe
> mleko/maslo/serek to jeszcze znajdziesz... ale kielbaske, smalczyk... itp....
> oj to moze byc problem:)

dzieki za przestroge

>
> zapach jablek pieczonych w piecu... ostatnie takie jablko zjadlam ponad 20lat
> temu... potem to byly nedzne podrobki:( to se ne vrati... jak mowia sasiedzi;)

we wrzesniu jadlem jablka ale z grilla (to nie to samo)

>
> pojscie na latwizne... smalec z ziolami, jabluszkiem i czyms tam jeszcze
> kupiony... okazal sie produktem zza zachodniej granicy:) rechot
Jedynego... "no
> no... piknie... taka europejka z ciebie pelna geba... ze juz tylko
NIEMIECKI
> smalec jadasz?";)))))) uhm... noooo... jakby to powiedziec i nie sklamac...
> noooo nie chcialam garnka przypalic:PPPPP

ta ludzie to jaja potrafia robic...

>
> odkrycie roku - oszukuja na bryndzy!!!!! jest w niej maka (ha! chemik
sprawdzic umie!:PP), sol i wspomnienie mleka... smak... odpuszcze opis - jako
> niesmaczny dla oka:)

wiesz pare rzeczy sie zmienilo po wejsciu do EU, przepisy unijne zmieniaja
nasze polskie "zarciowe" przepisy wraz z tym zmienia sie procedura wytwarzania,
no i smak! wiem o czym mowisz

>
> odkrycie roku dwa... orzneli mnie na kurze rosolowej! byl to ewidentny
KURCZAK!
> po czym poznalam? po rosole! nie mial oczu!!!!!!!!!!!!:))))))))))))

w oczy rosolowi patrzylas? hmm... ok...;-))) (plizzzzzzz nie tlumacz mi jak
niektore osoby zrozumialem o co chodzi...)
czy dodajesz do rosolu proponuje dodac kapuste wloska, daje ona ciekawy smak..




Temat: nauka wloskiego od podstaw samemu -czy to ,mozliwe
Oczywiście, można nauczyć się włoskiego samemu w Polsce, trzeba tylko mieć
silną motywację, dobry słownik (większy od kieszonkowego) oraz dostęp do źródła
języka pisanego (polecam Internet) i mówionego. W tej ostatniej roli najlepsze
są programy telewizyjne z wyraźną wymową, np. dzienniki, zagraniczne filmy
dubbingowane i serial „Incantesimo” (dobra dykcja i powolna akcja). Ja
zaczynałam od zera. Na początek przerobiłam kurs „Włoski w 30 dni” z 1 kasetą.
Może być jakikolwiek samouczek, byle z nagraniami (chodzi o wejście w temat),
dało mi to ok. 200 najpotrzebniejszych słów, zasady pisowni i wymowy oraz
minimum gramatyki. W następnym etapie przeszłam do nagrywania na magnetofon
programów telewizyjnych. Każde nagranie przesłuchiwałam następnie ze słownikiem
rozszyfrowując słowo po słowie i zdanie po zdaniu, czasem po kilka razy. Ważne:
starałam się ćwiczyć codziennie, choćby po 5 minut. Do tego tłumaczenia tekstów
z Internetu (głównie gazety i strony RAI): na początku wybierałam artykuły
krótkie i konkretne, np. o wypadkach, streszczenia filmów itp. Było to dość
nużące, zwłaszcza że nie od razu widziałam efekty, przy pierwszym słuchaniu
audycji wszystko zlewało się w jedno blablabla, ale po jakiś 3 miesiącach
zaczęłam zaczęłam wyłapywać najpierw pojedyncze słowa, potem frazy, a wreszcie
sens całości. Wtedy można już zacząć korzystać ze wszystkich możliwych źródeł
włoskiego, np. piosenek, książek i czasopism, radia, programów rozrywkowych,
forów internetowych. Cenną pomocą, i to nawet na wczesnym etapie, może być
audycja włoska w Radiu Bis „Czat poliglotów”, we wtorki od 9 do 11. Po 2 latach
takiej nauki pojechałam do Włoch i stwierdziłam, że: rozumiem wszystkie napisy
i potrafię się porozumieć (wiem co do mnie mówią i odwrotnie), rozumiem nawet o
czym mówią ludzie mijani na ulicy (chyba że mówią dialektem). Oczywiście daleko
mi do biegłej znajomości języka, z pewnością mam fatalny akcent, nie
podyskutowałabym o filozofii czy sztuce, ale do tego trzeba by pomieszkać parę
lat na miejscu. Podsumowując: ucząc się samemu można opanować duży zasób słów i
zwrotów, nauczyć się rozumienia języka mówionego i pisanego, gorzej z gramatyką
(chyba że przerobisz podręcznik), a zwłaszcza z mówieniem. Z drugiej strony
wydaje mi się, że na zorganizowanych kursach również uczą głównie biernej
znajomości języka plus ćwiczenia gramatyczne. W każdym razie najtrudniej jest
zacząć. Powodzenia!



Temat: Bunt dwujezycznego szesciolatka
yuka66 napisała:

> W Danii "specjalisci" od integracji zachecaja nas do mowienia do
> naszych dzieci po dunsku, takze bardzo zazdroszcze Ci tej madrej
> pani z przedszkola.

I we Wloszech jest trend, aby dzieci mowily tylko i wylacznie po
wlosku. Na forum wloskim czytalam wypowiedz, gdzie dziewczyna
pisala, ze zwrocono uwage mamie, aby nie mowila do corki po polsku i
w zamian tata nauczyl sie polskiego i w tym jezyku rozmawia z corka.
Ja tez mialam niemile przezycia z przedszkola: na zebraniu
informacyjnym 5 mcy przed rozpoczeciem przedszola poinformowalam
wychowaczynie, ze corka jest dwujezyczna. W odpowiedzi uslyszalam,ze
mam sie nie martwic, bo miala juz przypadek dziecka, ktore nie znalo
jez. wloskiego i na koniec roku mowilo bez problemow. Na nasze
wyjasnienia a czym polega dwujezycznosc pani z 30 letnim stazem
pracy zapytala sie w czym jest problem. Oczywiscie nie wiedzielismy
jak nasza corka sie zachowa w srodowisku, gdzie wszyscy mowia po
wlosku itd. i mialam cicha nadzieje, ze pani sie doinformuje podczas
wakacji na czym polega dwujezycznosc. Pierwsze dwa lata przedszkola
(w trzecim roku zmienila sie pani)wspominam niemilo min. dlatego ze
gdy dzieci przynosily ulubione kasety i moja corka przyniosla Misia
Uszatka jej kaseta lezala na biurku kilka tyg. Pani nawet sie nie
pofatygowala pokazac dzieciom, ze jest taka kaseta. Wychowaczyni z
ostatniego roku przedszkola wrecz mnie prosila, aby corka przyniosla
kasety po polsku i puszczala je dzieciom jako pewnego rodzaju
eksperyment.
Szkola podstawowa to zupelny przypadek, ze wychowaczyni byla
specjalistka od integracji. Od wrzesnia pani jest na emeryturze i
dziekuje nie wiem komu, ze chociaz przez 2 lata uczyla moja corke.
Corka non stop wynosi do szkoly ksiazki po polsku i na przerwach
pokazuje kolezankom, czyta je najpierw po polsku /nie umie, ale
udaje ze umie/, a pozniej tlumaczy na wloski. Kolezanke nauczyla
piosenki "Jedziemy na wycieczke , bierzemy misia w teczke..." .




Temat: JAK KOMPILOWANO PAPIESKI TESTAMENT...
WYSTARCZY POKAZAĆ FOTOKOPIE CAŁOŚCI!!! AVIGNON??
catarina1 napisała:

> Ja też mam poważne wątplwości czy ostatnia wola JPII została uszanowana.

To nie ma znaczenia,czy byl testament czy go nie bylo i to ze miejsce pochowku
bylo w testamencie okreslone.
Jesli testament zaczal byc pisany w 1979 i dopisywany w 1985 ,to realia 2005
roku,moga zmienic wczesniejsze zapisy.
Czas sie zmienia i czas nas zmienia i dlatego doglebne przemyslenia sprzed 5 lat
po 5 latach moga sie okazac nieistotne.
Czym dluzej papiez przewodzil kosciolowi,tym bardziej stawal sie zwiazany z
Rzymem,a coraz mniej z Krakowem.
Gdyby JPII zginal w zamachu majowym,to z pewnoscia kardynalowie nie mieliby nic
przeciwko temu by byl pochowany w Polsce i sluzyl Polakom jako martyr,ale po
26 letnim maratonie caly swiat utozszamia papieza JPII z Rzymem.
www.newadvent.org/cathen/02158a.htm
9 papiezy urzedowalo w Avignon,ale byly to inne czasy i trzeba oddac Rzymowi co
rzymskie.

> To, że rzecznik Watykanu oficjalnie informuje, że testamentu żadnego nie ma
(słyszałam
> to na własne uszy), potem, że owszem jest ale nie ma tam nic o miejscu
> pogrzebu, wreszcie tłumaczenie trwające kilka dni, wersja włoska, która
>pomija najważniejszy fragment -to wszystko nazywacie zbiegiem okoliczności?

Ja nie widze tu zadnego spisku.Sprawa oczywista jest ,ze JPII powinien byc
pochowany w Rzymie,ale gdyby Polacy zaczeli rewolucje robic z tego powodu,to ze
wzgledow dyplomatycznych trzebaby bylo im ustapic.
Okazalo sie,ze Polacy ucywilizowali sie w czasie pontyfikatu JPII i rozruchow
nie bedzie,wiec sprawy moga potoczyc sie normalna droga.

> Pomijam już sam fakt ewentualnego fałszerstwa. Niestety dla mnie jest to, czy
> tego chcę czy nie, niewiarygodne i nieuczciwe. A najgorsze jest to, że tacy
> chrześcijanie (kardynałowie) mają śmiałość tak się zachować? A my udajemy, że
> tego nie zauważyliśmy....

Jest w Tobie ten zapal i ogien na rewolucje,albo przynajmniej przewrot palacowy.




Temat: Lahti- Kaczynski zadowolony ze NIC nie zalatwil
jest:

"Corriere della Sera": w Lahti premiera zastąpił bliźniak (2006-10-21)

Po raz pierwszy na najwyższym szczeblu politycznym w Unii Europejskiej brat
zastąpił swego brata bliźniaka - pisze w sobotę "Corriere della Sera" informując
o tym, że na szczyt UE do Lahti nie pojechał premier Jarosław Kaczyński, lecz
prezydent Lech Kaczyński. Włoska gazeta podkreśla, że wydarzenie to odnotowały
telewizje i fotoreporterzy z całego świata.

Mediolański dziennik przypomina, że zgodnie z regułami obowiązującymi w Unii
Europejskiej udział w tego typu spotkaniach biorą zazwyczaj szefowie rządów, a
jedynie są zastępowani w przypadku choroby lub tzw. siły wyższej. Wyjątek -
dodaje gazeta- stanowi prezydent Francji ze względu na uprawnienia, przyznane mu
przez konstytucję jego kraju.

"Lech Kaczyński jako prezydent odgrywa z instytucjonalnego punktu widzenia rolę
marginalną, chociaż zachowuje niektóre pełnomocnictwa w polityce zagranicznej.
Cała realna władza skupiona jest w urzędzie szefa rządu, zajmowanym przez jego
brata. Co więcej w Warszawie wielu utrzymuje, że Lech jest do tego stopnia pod
wpływem silnej osobowości Jarosława, że stał się jego wiernym wykonawcą" - pisze
"Corriere della Sera". Dodaje, że przedstawione przez stronę polską oficjalne i
nieoficjalne tłumaczenia powodów, jak to ujmuje, "zamiany osób", nie wydają się
całkowicie przekonujące.

"Do tego stopnia - podkreśla dziennik - że w Lahti pojawiła się złośliwa
hipoteza o politycznym znaczeniu zastępstwa". Jako jedną z nich gazeta wymienia
to, że premier Jarosław Kaczyński chciał, jak to ujęto w krótkim artykule,
"wykonać nieuprzejmy gest wobec prezydenta Władimira Putina", zaproszonego na
szczyt.

PAP/TZ

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=50699943&a=50745848
;)




Temat: Kartki z KALENDARZA
29 STYCZNIA - NIEDZIELA

29 stycznia jest 29. dniem w kalendarzu gregoriańskim. Do końca roku pozostało
336 (w latach przestępnych 337) dni.

Imieniny:
Franciszek Salezy, Hanna, Ismena, Konstancja, Waleriusz, Wielisława, Zdziesław,
Zdzisław i Żelisław
Święta :
Nepal - Dzień Męczenników
Urodzili się:
1717 - Jeffrey Amherst, brytyjski oficer, gubernator generalny Brytyjskiej
Kanady (zm. 1797)
1749 - Chrystian VII, król Danii i Norwegii (zm. 1808)
1773 - Friedrich Mohs, niemiecki fizyk, chemik i hukolog (zm. 1839)
1782 - Daniel Auber, francuski kompozytor (zm. 1871)
1810 - Ernst Eduard Kummer, niemiecki matematyk (zm. 1893)
1843 - William McKinley, amerykański polityk, prezydent USA (zm. 1901)
1856 - Aleksander Brückner, polski filolog, historyk kultury (zm. 1939)
1860 - Anton Czechow, rosyjski pisarz (zm. 1904)
1866 - Romain Rolland, francuski pisarz (zm. 1944)
1882 - Tadeusz Makowski, polski malarz (zm. 1932)
1924 - Luigi Nono, włoski kompozytor współczesny (zm. 1990)
1931 - Ferenc Mádl, węgierski polityk, prezydent Węgier
1947 - Linda B. Buck, amerykańska lekarka
1956 - Jan Jakub Kolski, polski reżyser
1957 - Grażyna Miller, polsko-włoska poetka, tłumacz i krytyk literacki
1966 - Romário, brazylijski piłkarz
1968 - Edward Burns, amerykański reżyser i aktor
1978 - Martin Schmitt, niemiecki skoczek narciarski
Zmarli:
1820 - Jerzy III, król Wielkiej Brytanii (ur. 1738)
1899 - Alfred Sisley, angielski malarz (ur. 1839)
1912 - Bronisław Markiewicz, polski ksiądz katolicki, pedagog (ur. 1842)
1917 - Władysław Biegański, polski lekarz internista (ur. 1857)
1934 - Fritz Haber, niemiecki chemik (ur. 1868)
1948 - Tomisław II, włoski arytokrata, przejściowo panujący w Chorwacji (ur.
1900)
1963 - Robert Frost, amerykański poeta (ur. 1874)
1969 - Allen Dulles, amerykański dyplomata (ur. 1893)
2004 - Janet Frame, nowozelandzka pisarka (ur. 1924)
2004 - Mary Margaret Kaye, brytyjska pisarka (ur. 1908)
Wydarzenia w Polsce:
1655 - Armia polsko-tatarska i siły kozacko-rosyjskie stoczyły bitwę pod
Ochmatowem.
1829 - Został utworzony Bank Polski Królestwa Polskiego.
1913 - W Warszawie został otwarty Teatr Polski.
1919 - Stoczono bitwę pod Skoczowem.
1945 - II wojna światowa: rozpoczęły się walki o przełamanie Wału Pomorskiego.
Wydarzenia na świecie:
1929 - Lew Trocki został wydalony z ZSRR.
2001 - Chilijski dyktator Augusto Pinochet został oskarżony za zbrodnie
dokonane podczas swoich rządów i osadzony w areszcie domowym.





Strona 2 z 4 • Znaleźliśmy 153 wypowiedzi • 1, 2, 3, 4 
Wszelkie Prawa Zastrzeżone! Design by SZABLONY.maniak.pl.